Aktualności

powrót

Zwycięstwo w decydującym meczu orlików!

Ostatni mecz w tej rundzie rozgrywaliśmy na wyjeździe przeciwko FC Komorów. Stawka spotkania była znana wszystkim. Już od przyjazdu na orlik w Sokołowie dało się wyczuć napiętą atmosferę. Od początku meczu byliśmy uważni i za to należą się brawa. Zmartwieniem natomiast jest to, że w sytuacjach o nieco większym poziomie stresu zaprzestajemy grania w piłkę. Owszem, wynik bramkowy miał tu znaczenie, gdyż każda z drużyn miała szansę na awans do wyższej ligi. Każdy z trenerów zdawał sobie sprawę, że po awansie będzie niesłychanie ciężko i pod względem szkoleniowym może być różnie. Niemniej jednak wszyscy chcieli postawić ten kroczek i spróbować swoich sił w najwyższej klasie. Jest to zrozumiałe. Jednak tak mocne "alibi" na jakie dziś graliśmy zaprowadzi nas w ślepy zaułek... Musimy uczyć się podawać, przyjmować i prowadzić piłkę pod presją. Wychodzić spod presji dokładnym przyjęciem piłki czy też ruchem bez niej. Bardzo mi tego brakowało. Na połowie przeciwnika, gdzie o dziwo wspomniana presja była mniejsza, powinniśmy grać spokojniej i wykonywać bardziej przemyślane działania, a to też mogło być na wyższym poziomie. Poszczególne błędne decyzje próbuję usprawiedliwiać stawką i atmosferą na meczu. Było tego jednak za dużo. To tyle w kwestii zastrzeżeń i uwag. Na pewno nie zabrakło determinacji i poświęcenia. Nie zabrakło z naszej strony ostrej walki na pograniczu faulu i co ważne trzymaliśmy nerwy na wodzy. W tym aspekcie mieliśmy przewagę nad rywalami, którzy momentami nie dawali sobie rady z wytworzoną na boisku presją. My konsekwentnie tworzyliśmy kolejne sytuacje bramkowe i mimo, że wielu dość łatwych nie wykorzystaliśmy to można było dostrzec w naszym zespole pewność siebie i wiarę w to, że te akcje w pewnym momencie przyniosą pożądany efekt. Poza wspomnianym wyprowadzaniem piłki z własnej połowy pozostałe elementy funkcjonowały na przyzwoitym poziomie. Wszyscy wymienieni poniżej chłopcy wypełnili swoje zadanie. Niektórzy wystąpili dziś w dość małym wymiarze czasowym jednak ich obecność dawała mi pole manewru i świadomość, że w odwodzie czeka przez cały czas czterech gotowych do walki zawodników. To ważne. Wyróżnić chciałbym Bartka Bąkiewicza, który zadał te bardzo ważne ciosy w momencie, kiedy było to potrzebne. Nie zrobił tego oczywiście w pojedynkę, szczególnie drugi gol został zdobyty po zespołowej akcji i znakomitym podaniu Maksa, ale właśnie tego oczekiwałem dziś od zawodników grających na pozycji napastnika. Dwa razy zachować zimną krew i zdobyć gole to było to. Dziękuję za wsparcie z "trybun". Można powiedzieć, że graliśmy u siebie!

Piotr Włodarski

 

FC Komorów - KS Raszyn 1:3 (1:1)

Bramki: 3' Radoliński P., 35' Bąkiewicz B., 53' Bąkiewicz B.

Raszyn: Bazga Szymon, Bąkiewicz Bartosz, Majewski Kajetan, Nowak Maksymilian, Pikiel Adam, Podsiadły Antoni, Projs Filip, Radoliński Przemysław, Zaleski Michał, Zientara Jakub, Żmuda Oliwier.